Dlaczego MySpace przetrwa
Odpowiedź jest dość oczywista dla wszystkich, którzy obserwują ewolucję tego serwisu społecznościowego w kierunku serwisu muzyczno-społecznościowego. Ray Padgett, krytyk muzyczny i autor bloga Cover Me, zwerbalizował to co, wszyscy przeczuwają: MySpace przetrwa, jeśli konsekwentnie będzie wspierać najsilniejszą kategorię osób obecnych w serwisie, czyli muzyków.
Nie przypadkiem MySpace stał się dość popularny, zwłaszcza wśród młodych zespołów. W ciągu dziesięciu minut można postawić stronę zespołu i zyskać dodatkowe narzędzie promocji. Samo to jednak nie tłumaczy jednak tego fenomenu. Najważniejszą kwestią jest standaryzacja i uczynienie z odtwarzacza głównego elementu strony. Co prawda MySpace daje spore możliwości dowolnego niemal dostosowania swojego profilu, ale gdy się je przegląda zwykle wyglądają dość podobnie – w prawym górnym rogu odtwarzacz, poniżej zapowiedzi koncertów i wydawnictw płytowych. Po lewej namiary i ogólne informacje o zespole. Na samym dole zaś komentarze (co prawda zwykle zapełniane przez inne zespoły reklamujące swoje koncerty, ale dzięki temu użytkownicy mogą odkryć coś nowego).
Odtwarzacz, w którym można odsłuchać zwykle za darmo kilku czy kilkunastu utworów, to element kluczowy niemal każdej strony na MySpace i jego główna siła. To dzięki niemu możemy szybko zapoznać się z zespołem o którym przypadkiem gdzieś słyszeliśmy. Wczoraj np. byłem na koncercie szkockich zespołów The Byrons oraz Foxgang. Spodobały mi się i pierwsze co zrobiłem po występach, to zapytałem czy mają stronę na MySpace, bo chciałbym w domu sobie ich jeszcze posłuchać. Oczywiście mieli: http://www.myspace.com/byronsmusic oraz http://www.myspace.com/foxgang).
Poza tym wiele zespołów umożliwia dołączanie utworów do playlist w odtwarzaczach profilowych użytkowników, co dodatkowo stanowi niezły kanał promocji.
Szefowie MySpace zauważyli oczywiście sytuację, że mimo dość poważnego spadku użytkowników, jaki zanotował serwis w ostatnim czasie (w marcu mieli jedynie 47,6 mln unikalnych użytkowników), nadal sporą popularnością cieszą się w branży muzycznej. Od pewnego czasu serwis wyraźnie ciąży w tym kierunku i próbuje to wykorzystać. Na przykład główna strona MySpace już teraz koncentruje się na nowościach muzycznych i eksponuje np. możliwość darmowego odsłuchania nowej płyty zespołu Akurat jeszcze przed premierą.
W zeszłym roku MySpace podarował artystom także dość rozbudowany panel ze statystykami odsłuchanych utworów przez odwiedzających z podziałem na rozmaite grupy np. wiekowe, czy w zależności od miejsca zamieszkania lub płci. Daje to dość spore możliwości, jeśli chodzi o rozeznanie się w tendencjach wśród słuchaczy danej strony. Właśnie – warto podkreślić to, że na strony MySpace rzadko wchodzi się aby coś poczytać, czy pooglądać, częściej zaś, aby posłuchać, a więc użytkownicy tego serwisu to raczej słuchacze niż czytelnicy.
Nadal MySpace w tym obszarze jest lepszy niż Facebook. Co prawda na tym ostatnim także muzycy mają swoje strony często, ale panuje wśród nich dość poważny rozgardiasz i brakuje pewnego porządku w prezentacji informacji. Czasem nawet nie można posłuchać utworów. Najczęściej jednak osoba wchodząca na stronę Facebooka, trafia na aplikację serwisu iLike, który notabene należy do MySpace.
Widać więc wyraźnie, że o ile Facebook zdobywa hegemonię “w ogóle”, to MySpace dąży do specjalizacji i ma szansę utrzymać swoją pozycję w świecie muzyki. I jeśli poprawi to i owo (np. doda rekomendacje), może przetrwać i grać wciąż sporą rolę w branży.
