Konkurencja zaatakuje Facebooka za pomocą lepszej ochrony prywatności
Wczorajszy tekst zakończyłem stwierdzeniem, że kontrowersyjne ostatnio rozluźnienie polityki prywatności przez Facebooka, jest słabym punktem, który wykorzysta w następnej rundzie walki konkurencja.
Na razie słyszymy o spektakularnych rezygnacjach znanych programistów oraz innych “geeków” z używania Facebooka. Wielu z nich to osoby związane z konkurencją (zwłaszcza głośnie było ostatnio porzucenie facebookowych kont przez ludzi związanych z Google), ale także i osoby bardziej niezależne, np. znany videobloger Leo Laporte. Coraz więcej osób na Zachodzie szuka też w Googlu sposobu na skasowanie konta na Facebooku.
Możemy zapytać – cóż to jest kilka, czy kilkadziesiąt osób w kontekście setek milionów użytkowników Facebooka? Problem w tym, że odchodzą tzw. liderzy opinii. W Internecie nie ma nic pewnego. Jeszcze niedawno MySpace był królem społecznościówek, dziś siedzi w muzycznej niszy. Po premierze protokołu OpenGraph, który w jeszcze większym stopniu otworzył Facebooka i jego użytkowników na całą sieć, pisałem, że konkurencja, przestraszona tym dążeniem do integracji Facebooka z niemal całym Internetem, wykorzysta każdą lukę, czy błąd w celu pokonania, lub przynajmniej sprowadzenia Facebooka na ziemię.
Facebook obecnie ma dwie poważne luki: kwestię prywatności użytkowników oraz brak otwartości. Ta druga już odnalazła swoje rozwiązanie w Google Buzz, który jest znacznie bardziej otwartą platformą niż Facebook. Pierwsza jednak jest chyba bardziej istotna z punktu widzenia użytkownika. Myślę, że tutaj już szykuje się poważny atak konkurencji. Sprawa jest znacznie bardziej gorąca dla publiczności niż sama kwestia otwartości serwisu. Ochrona prywatności porusza wszystkich – od programistów, poprzez obrońców praw człowieka, aż po członków rządów (zob. np. Niemiecka minister krytykuje Facebooka ws. polityki prywatności). Matt McKeon z IBM-a przedstawił ostatnio w ciekawy sposób ewolucję polityki prywatności na Facebooku przez ostatnie lata: The Evolution of Privacy on Facebook.
Tymczasem prace nad stworzeniem nie tylko nowego serwisu, ale osobnej technologii i sposobu myślenia o serwisach społecznościowych w kontekście prywatności już trwają. Chodzi tu o projekt Diaspora – zorientowaną na prywatność otwartą sieć społecznościową. Na razie jest to niezależny projekt kilku studentów (tak też zaczynał Facebook, o czym warto przypomnieć), ale potencjalnie groźny, zwłaszcza jeśli otrzyma wsparcie od potężnych konkurentów Facebooka. Idea jest dość prosta – w tej sieci społecznościowej nie ma być centralnego serwera na którym przechowywane są wszystkie dane użytkowników. Wszystko ma być rozproszone w komputerach użytkowników, podobnie jak działają np. sieci torrentowe. W ten sposób żaden Wielki Brat nie będzie miał kontroli nad całością.
Jeśli prywatność ma się stać polem walki najbliższej rundy w wojnie Facebook kontra reszta świata, to takie projekty jak Diaspora mogą stać się czymś w rodzaju wunderwaffe. Już teraz Diaspora otrzymała fundusze na sfinansowanie wstępnych prac nad projektem.
Sytuacja z Facebookiem może być także memento dla Naszej-Klasy, aby nie szła w ślady najpoważniejszego obecnie konkurenta i nie przesadzała z rozluźnianiem polityki prywatności zanadto, bo to ona może być głównym orężem w walce o utrzymanie użytkowników.

18-05-2010 o godz. 11:12
[...] jak się spodziewałem, konkurencja znalazła słaby punkt giganta o nazwie Facebook i przypuszcza atak w zakresie [...]
05-10-2011 o godz. 19:53
[...] jakikolwiek serwis społecznościowy chce poważnie ugryźć Facebooka, powinien postawić na kwestie prywatności bardziej niż dotychczasowy lider. Wydaje się, że Google idzie w tym kierunku. Wprowadził [...]