Lubie.to – strona startowa Facebooka
Platforma Open Graph o której pisałem wcześniej, już zaczyna wpływać w sposób istotny na Internet. Ledwo ogłoszono jej oficjalną premierę, a już pojawiają się serwisy, które gromadzą w uporządkowany sposób to, co ludzie “polubili” w Internecie za pomocą facebookowego “Lubię to”.
W anglojęzycznej sieci pojawił się serwis LikeButton.me, gdzie zbierane i porządkowane są najczęściej udostępniane na Facebooku treści zarówno przez naszych znajomych, jak i przez wszystkich użytkowników.
Polska część Internetu nie zostaje w tyle i właśnie w fazę publicznych testów wszedł, niemal równolegle z anglojęzycznym, serwis Lubie.to, działający na podobnej zasadzie. Polska odmiana oczywiście dostosowana jest do potrzeb lokalnych i znajdziemy tu oprócz globalnych serwisów, jak youtube, również takie strony jak wrzuta.pl czy pudelek.pl. W tej chwili serwis segreguje udostępniane treści na kategorie: Video&Foto, Technologie, Plotki oraz Zagraniczne.
- OpenGraph daje niesamowite możliwości, które aż się proszą o wykorzystanie w serwisie agregującym treści. – powiedział dla portale-spolecznosciowe.pl Michał Juda, zaangażowany w tworzenie tego projektu. – Lubie.to ma stać się swego rodzaju holistycznym agregatorem, zbierającym polecenia nie tylko stron internetowych, ale także konkretnych produktów (jak choćby książki, filmy itp) i samych marek (dostępnych na Facebook’u przez Likepag’e).
Pomysł ten do pewnego stopnia przypomina dotychczasowe strony startowe agregujące treść z innych serwisów, takie jak netvibes, iGoogle, czy polski startowy.com. Różnica polega jednak na tym, że nowy system opiera się na rekomendacjach tysięcy, jeśli nie milionów osób związanych z Facebookiem. Można by więc powiedzieć, że to mieszanka wykopu.pl, startowego.com oraz facebooka.
Efekt, w moim przekonaniu, jest bardzo obiecujący. Dodałbym może jeszcze kilka funkcji (oczywiście opcjonalnych, np. na zasadzie widgetu) i serwis może stać się sporą konkurencją dla agregatorów starego typu, a dla wielu po prostu stroną startową.
