Wybory prezydenckie: kandydaci w serwisach społecznościowych
Większość kandydatów w obecnych wyborach prezydenckich udziela się w serwisach społecznościowych. Niemal wszyscy mają swoje oficjalne profile na Naszej Klasie. Portal postanowił to wykorzystać i zadać im pytania od użytkowników. Administratorzy NK zbiorą nadesłane pytania w cztery obszary tematyczne. Najczęściej poruszane kwestie poddane zostaną pod głosowanie w sondzie na profilu Śledzika i wybrane w ten sposób pytania zostaną przekazane sztabom kandydatów.
Pod koniec kampanii zaprezentowane zostaną sylwetki kandydatów na blogu Naszej Klasy, a we wpisach zamieszczone zostaną ich odpowiedzi. Pierwsza runda pytań dotyczy wizji prezydentury. Jeśli chcecie zapytać kandydata, w jaki sposób będzie on pełnić urząd, piszcie na wybory@nasza-klasa.pl.
We wpisie na blogu NK można zapoznać się z odnośnikami do wszystkich kont oficjalnych kandydatów, jakie znajdują się na tym portalu (Jarosław Kaczyński nie ma swojego konta oficjalnego, ale ma zwykłe konto na NK, dlatego brak go na tej liście).
Podobnie sytuacja wygląda z innymi najpopularniejszymi społecznościówkami. Większość kandydatów ma swoje profile na Facebooku, prowadzi mikroblogi na Twitterze i Blipie. Najmniej “uspołecznionym” z kandydatów wydaje się być Andrzej Lepper.
Większość kandydatów także dość aktywnie i sprawnie wykorzystuje społecznościówki do kontaktu z wyborcami. Pojawiają się dość często aktualizacje, na blipie, np. zdjęcia z aktualnego spotkania z wyborcami. Wpisy zgodnie ze sztuką nie powielają najczęściej tego co piszą na mikroblogach i treści na NK czy Facebooku. Wielu kandydatów prowadzi także swoje kanały filmowe (głównie na YouTube). Zwykle są nieco rzadziej aktualizowane (najczęściej uaktualniają je sztaby Bronisława Komorowskiego i Jarosława Kaczyńskiego).
Widać, że większość sztabów kandydatów na prezydenta odrobiła lekcję ze społecznościówek. Stanowi to też potwierdzenie faktu, że serwisy społecznościowe to już dawno nie nowinka.
Na Facebooku są także strony informujące o wyborach. Zorganizowały się wreszcie grupy osób, które zmęczone politykami postanowiły zbojkotować wybory.
